Czterdzieści złotych, czyli rejestracja blogów

Masz bloga?Aktualizujesz raz na tydzień conajmniej? Jesteś redaktorem naczelnym dziennika.Aktualizujesz rzadziej? Jesteś redaktorem naczelnym czasopisma.
Brzmi dumnie? Gówno prawda, Sąd Najwyższy orzekł właśnie, że internetowe dzienniki i czasopisma należy rejestrować. Koszt: jedyne czterdzieści złotych, plus ujawnienie swoich danych osobowych. Drobiazg co?

Etapy wiary a kościół

Poprzednie dwa posty miały służyć jako wstęp do krótkiego podsumowania The Churchless Faith Alana Jamiesona. Autor skoncentrował się na ważnej i licznej grupie osób opuszczających kościoły – takich, którzy przeżyli w tych kościołach wiele lat, zaangażowali się, a w pewnym momencie to, co zwykle wydawało się sensowne i słuszne – straciło sens.Autor dzieli swoich wychodźców [...]

Etapy wiary, cz 2.

Kontynuujemy temat napoczęty tutaj.
3. Wiara syntetyczno-konwencjonalna [lojalista]
Nastolatkowie (i wielu dorosłych). Stadium plemienne. Do głosu dochodzi tu potrzeba integracji z grupą, znalezienia wspólnoty ludzi podobnie myślących. Przekonania są silne, a ich uzasadnienie leży w zewnętrznym źródle autorytetu (bo mój pastor tak twierdzi, lub częściej: bo Biblia tak mówi).
Członkowie kościołów ewangelikalnych to w przeważającej mierze lojaliści. Kościoły [...]

Etapy wiary, cz 1.

Blisko końca jestem Alana Jamiesona Churchless Faith. Napiszę coś na temat Jamiesona, dziś natomiast tytułem wstępu o pewnej ważnej rzeczy, na której Jamieson się wspiera.Otóż chodzi mnie o Etapy Wiary Fowlera. W swoich zainteresowań (psycholog i teolog) Fowler rozwinął teorię rozwoju wiary u ludzi. Każdy z etapów pokrótce omówimy, wcześniej jednak kilka ważnych zastrzeżeń:

Fowler traktuje [...]

Dawno, dawno temu…

Dawno dawno temu, mieliśmy jasno określone cele. Mieliśmy nasz świat, wiedzieliśmy jak w nim żyć, żeby żyć dobrze. Niepowodzenia i upadki uznawaliśmy za przejściowe problemy, bo przecież zmierzaliśmy ku świetlanej przyszłości i nic z tej drogi nie mogło nas zawrócić. Świat, który znaliśmy był jedynie słuszny – bo tylko taki znaliśmy.
Owszem, zdarzały się momenty niekompatybilności. [...]