Greenbelt – Blah

Blah, to takie spotkania/dyskusje odbywające się w wielu miastach Zjednoczonego Królestwa, a dotyczące rozmaitych kwestii związanych z życiem kościoła we współczesnym, postmodernistycznym świecie. Blah prowadzone są przez CMS, który jako partner greenbeltu wystawił na festiwalu kilka namiotów, w tym namiot Blah. Byłem tam na dwóch spotkaniach, jedno zaraz po drugim, więc nawet z krzesełka nie trzeba było wstawać. Miło.

Po pierwsze: Andrew Jones o 40-letniej historii kościelnictwa emergentnego (jasny gwint, znów problem ze słówkiem, trzeba z tą terminologią zrobić porządek). O hippisowskich czasach, niezależnych, chrześcijańskich komunach na plażach Kaliforni. O roku 78, kiedy z typowego modelu kongregacji i księdza / pastora na jej czele wyłania się kilka innych modeli prowadzenia kościoła (małe grupy, modele zaangażowania członków w różne działania, w końcu model megaczercza etc). O kilku kluczowych książkach z lat 70tych i 80tych, których tytułów oczywiście nie pomnę. Prelekcja kończy się odwołaniem do The Great Emergence autorstwa Phyllis Tickle. Autorka zauważa, że co 500 lat coś ważnego dzieje się w historii kościoła ( IV w. – upaństwowienie kościoła za Konstantyna i później, X w. – wielka schizma, XVI w. – wielka reformacja, XXI w. – the great emergence (znów słówek brakuje)). Jones umieszcza więc zjawiska związane z kościołem emergentnym w szerokim kontekście przemian, po których kościół jako taki nie będzie już taki sam.

Pod koniec opowiadał Jones o ciekawych rzeczach, które ludzie robią w stanach i w uk. A wie o czym mówi, bo jeździ dużo, bywa na wielu ważnych imprezach. W sesji pytań i odpowiedzi zapytałem, jakie zjawiska w Europie uznałby za istotne. I uzyskałem prawidłową odpowiedź – na pierwszym miejscu wymienił a fanstastic festival in Poland and I’m sure you should all go and see Slot Art Festival.

Po drugie: Spirited Exchanges. Pisałem tu dużo o książce Alana Jamiesona Churchless Faith (tu, tu i tu). Spirited Exchanges to takie coś założone przez Jamiesona i Jenny McIntosh (która – jak się okazało – przygotowała mnóstwo materiału do książki). To coś zajmuje się pomaganiem ludziom wypadniętym z kościoła, żeby jakoś sobie mogli poradzić. Spirited Exchanges to sieć nieformalnych grup, które nie próbują być kościołem (nawet alternatywnym), w których ludzie spotykają się by dyskutować swoje doświadczenia związane z odejścem z kościoła / zmianą na inny. A praktycznych problemów jest mnóstwo: napięcia w małżeństwach, problemy z dziećmi, kryzys tożsamości, epizody depresyjne etc. Na greenbelcie posłuchałem paru historii, opowiedziałem w jakim momencie sam jestem. Krzepiące doświadczenie, choć pewnie dlatego, że jednorazowe. Czasami (co przyznali uczestnicy dyskusji) spotkania przekształcają się w marudzenie jaki to kościół jest biedny i nikt mnie nie kocha (i tak przez następne 10 lat). Z drugiej strony – często ludzie dają sobie wsparcie na takich spotkaniach, czy dyskutują istotne kwestie niezwiązane z faktem ich odejścia z kościoła. Wpisałem się na listę mailingową naiwnie wierząc, że może ktoś z Polski się trafi ;)

To ostatni post popielatego on tour, zaraz wycieczka z gratami na Stansted. Dalsze pisanie z domu, choć o greenbelcie jeszcze chyba będzie. Kolejny raz dzięki państwu Sz. za emigrancki wieczorek- nosz tak dorżnięty jestem, że nie mam pojęcia, jak tego posta napisałem… Dajcie ludzie znać czy to wogle sens ma co napisałem jakoś, ughhh…

Komentarzy: 2

  1. nosz sens jakiś jest, ale żeby wielki to nie wiem…

  2. w kwestii wieczorkow emigracyjnych dodam, ze sa przednie – wychodzi sie z nich przez okno;p


Komentarze RSS Identyfikator URI TrackBack

Dodaj komentarz