Ach, moje wnętrze, łono moje! Jakże muszę zwijać się cały w bólu! Ach, ściany mego serca, które się tak szamocą!
Spojrzałem na ziemię i zobaczyłem tylko bezład i pustkę, a gdy ku niebu wzrok podniosłem, nie dostrzegłem światła. Spojrzałem na góry i widzę, że drżą całe i że chwieją się już wszystkie szczyty.
(…) jestem zraniony, chodzę w żałobie, ogarnęło mnie przerażenie (…)
Płaczki mi tu wezwijcie, niech przyjdą! Poślijcie po najroztropniejsze, niech zaraz przychodzą! Szybko niech poczną nam nucić pieśń smutną. Niech łzy nam z oczu popłyną, niech mokre będą nasze powieki!
Biada mi, nieszczęsnemu! Nie do uleczenia są moje rany! A Ja sobie mówiłem, że to ból tylko, ale do zniesienia.
Oczy moje wylewają łzy dzień i noc bez przerwy (…)
Biada mi, moja matko, że mnie urodziłaś, męża swarliwego i skłóconego z całym światem!
Nigdy nie zasiadałem w gronie żartownisiów; trzymany pod Twą ręką zawsze byłem samotny, ponieważ stale napełniałeś mnie gniewem. Dlaczego mój ból nie ma granic, a moja rana jest nieuleczalna, niemożliwa do uzdrowienia?
Przeklęty niech będzie dzień, w którym się narodziłem, godzina mego urodzenia przez matkę niech nigdy nie będzie błogosławiona! Przeklęty człowiek, który ojcu memu doniósł, że mu się syn, chłopiec urodził, i wielką go wtedy napełnił radością. (…) Czemuż więc wyszedłem z łona mojej matki? Po to tylko, by znosić ból i utrapienie i w pohańbieniu dokonać żywota?*
Powyższe fragmenty pochodzą z wywiadu przeprowadzonego przez psychiatrę. Pacjent ma stany lękowe, trwałe poczucie beznadziei, braku sensu, chaotyczności i rozpadu otaczającego świata, niskie poczucie własnej wartości. Dysforia, zaburzenia snu i łaknienia. Stwierdzono depresję przewlekłą. Zaleca się podanie leków antydepresyjnych przy równoczesnym rozpoczęciu psychoterapii.
Jednocześnie macierzysta wspólnota religijna pacjenta obejmie go troskliwą opieką duszpasterską. Pacjent będzie miał okazję przebywać wśród wyrozumiałych, cierpliwych i pomocnych ludzi.
* * *
Słyszeliście zapewne kaznodziejski przykład o szklance wody, która dla jednych jest do połowy pusta, a dla innych do połowy pełna. Kaznodzieja zmierza do przekonania słuchaczy, że słuszną optykę przybrali ci drudzy – ci którzy widzą plusy zamiast minusów, możliwości zamiast zagrożeń etc. Mnie to jednak słabo przekonuje – zawsze gdy słyszałem ten przykład, cisnęło mi się do głowy pytanie: a dlaczego, do groma ciężkiego, ta szklanka nie może być cała pełna? lub choćby w trzech czwartych? To pusta przestrzeń jest miejscem zdobywania, odkrywania i rozwoju. Jest także źródłem bólu i cierpienia. A gdy naszą szklankę wypełniają kwestie fundamentalne – ból zaczyna ogarniać emocje właściciela szklanki, czasem – jak u Jeremiasza – przeradzając się w ból fizyczny.
Nie negując istnienia takich zjawisk jak depresja i dobry nastrój, pesymizm i optymizm – odnoszę wrażenie, że sporą część naszej energii w życiu duchowym, kościelnym i społecznym poświęcamy na tłumienie bólu, który właśnie powinniśmy poczuć.
* cytaty tendencyjnie i wybiórczo zaczerpnięte z Księgi Jeremiasza.
5 komentarzy
Komentarze RSS Identyfikator URI TrackBack
Dodaj komentarz









Racja
Zbliżasz się niniejszym bardzo do książki Crabba o której już mówiłam kiedyś…
a i frankl by przyklasnął
No, a Jeremiasz z Anatot wpadł na to w VI w pne. Myśl więc jest mało odkrywcza, ale jakoś potrzebowałem sobie przypomnieć.
na pewno społecznie i kościelnie – zbyt dużo sztucznego wysiłku na rzecz “zadowolenia”, dziwnie mylonego z poczuciem satysfakcji i szczęścia
pozwólmy sobie nie tylko na smutek, ale i na złość, a przede wszystkim odrzućmy tyrana Kartezjusza i nauczmy się akceptować ciało i duszę RAZEM
jeżeli tłumimy ból, oduczamy się też odczuwania innych emocji,
stąd też krótka droga do depresji;
ale ja depresję z jej całym tragizmem odnoszę pozytywnie do “nowych narodzin”, które dokonują się w emocjonalnym bólu ale i przemianie umysłu /z terapią – of course !!!/
=)
pozdrawia post-dwuletnia-depresyjka-kliniczna
Czytając kawałek tego cytatu odniosłem nieodparte wrażenie, że pochodzi on z Księgi Hioba, gdy ten przeklina dzień swoich narodzin.