1. Polska Agencja Prasowa: iX, Ygrek i Zet późnym wieczorem konsumowali alkohol. Następnie zdecydowali się przejść na spacer. Szli wałem nad Odrą. Pokrywa śnieżna miała wysokość ok. 50 cm. iX postanowił się w tym śniegu wyturlać. Sturlał się z wału przewrotami w przód, następnie śrubą – bokiem, dalej przewrotami w tył i zjechał na brzuchu, twarzą w dół. Gdy iX dobrze zmarzł, iX, Ygrek i Zet postanowili powrócić do domu.
2. Brukowa prasa prawicowa: iX, Ygrek i Zet tradycyjnie łoili na swojej melinie. Będąc pod wpływem alkoholu – poszli na spacer. iX najwyraźniej miał słabszą głowę od swoich kompanów, więc – mówiąc kolokwialnie – palma mu odbiła. Jak idiota zaczął tarzać się w śniegu na wale przeciwpowodziowym. Naraził na niebezpieczeństwo tysiące ludzi, mógł wszakże uszkodzić wał, który chroni mieszkańców p0łudniowo-zachodniego Wrocławia przed wysokimi stanami wody na Odrze wiosną. Mógł także złamać sobie kręgosłup. Na szczęście Ygrek i Zet powstrzymali go przed zrobieniem sobie krzywdy. Po uspokojeniu Xa, powrócili do domu.
3. Kolorowe pisma młodzieżowe: iX, Ygrek i Zet mieli fajny melanżyk. Atmosfera była bardzo pozytywna, poszli więc na spacer. Ygrek i Zet okazali się sztywniakami, iX jednak dał się ponieść klimacikowi. Zobaczył zaspy ponad kolana – dziewiczy, nie ruszany śnieg. Dał upust swojej radości życia i spontaniczności, i kilkakrotnie sturlał się w śniegu z wału przeciwpowodziowego. Zapisując w pamięci kolejne, niecodzienne wspomnienie – wrócił z Ygrekiem i Zetem do domu.
* * *
Prosty przykład pokazuje rzecz oczywistą – na każde zdarzenie można patrzeć z wielu perspektyw. To w jaki sposób do zdarzenia się odniesiemy wynika m. in. z naszej – często nieuświadomionej – dyspozycji etycznej. Jeśli nasz świat skonstruowany jest z reguł, zasad których nie można przekraczać (np. zasada: dorośli ludzie nie powinni zachowywać się jak dzieci) – bliższy będzie nam opis nr 2. Jeśli cenimy indywidualizm, spontaniczność, nonkonformizm nad reguły – wybierzemy opis nr 3. Oczywiście praktyka naszego życia etycznego mieści się gdzieś pomiędzy – możemy cenić spontaniczność, a jednocześnie pewne sprawy uważać za zasadnicze i podlegające uregulowaniom.
To, co jest najciekawsze, to fakt, że opis nr 1 nie istnieje. Obiektywnie relacjonujący wydarzenia, bezemocjonalny i niewartościujący opis znika z chwilą gdy zaczynasz go czytać. Bowiem nawet gdy czytasz suche fakty, zaczynasz przypisywać do nich pewne emocje i wartości etyczne. Zaczynasz odbierać zachowanie iXa jako żenujące, gorszące, nieodpowiedzialne, nieprzystające do jego wieku/statusu, bądź też jako wzbudzające sympatię, zabawne, takie w którym też chcesz uczestniczyć.
Odbierając świat zewnętrzny, natychmiast go interpretujemy i używamy do tego celu rozmaitych składników naszej tożsamości, w tym również naszej predyspozycji etycznej. Ta z kolei może wynikać z masy rozmaitych uwarunkowań (np. doświadczenie domu, w którym panowały surowe zasady etc). Dlatego odbierając świat zewnętrzny – odbieramy samych siebie, przeglądamy się w lustrze. Warto o tym pamiętać, gdy próbujemy interpretować rzeczywistość dużo bardziej złożoną, a przede wszystkim – poddaną już jednej – medialnej – interpretacji.
Aha – Biskupin rządzi
5 komentarzy
Komentarze RSS Identyfikator URI TrackBack
Dodaj komentarz









na szczęście tożsamość nasza jest płynna i z każdym doświadczeniem/plus-minus człowiekiem/ pozostajemy w związku dynamicznym, co sprawia, że przechodzimy nieustanną transformację i za każdym razem dokonujemy nieco innej interpretacji tego samego doświadczenia
dla samych siebie też jesteśmy medium interpretacyjnym – decydujemy co zapamiętujemy z własnego doświadczenia i decydujemy o naszych przyszłych wspomnieniach
pozdr. wieczorne =]
W sumie tak to juz jest, że każdy patrzy inaczej na coś…btw. niezły blog Michał
[...] Otagowane think a proposss… Hermeneutyka Etyczna | ćwiczenie [...]
a proposss…quasi-hermeneutyka
drogie dziecko, ładnieś się wypowiódł, ilustratywnie wręcz, ale to jeszcze nie jest hermeneutyka. To są warunki, w ramach których myśl ludzka ją sobie zapotrzebowała; więc albo upraszam o zaniechanie tych semantycznych sabotaży (bo to że słówko “fajnie” brzmi, to nie znaczy że się nie zaciąga wobec niego pewnej obligacji… przez sam fakt się-do-niego-odniesienia, właśnie. Faktem jest, że (kom)postmoderna postuluje sobie, że świat został wielokrotnie odczarowany i że można wszystko, wszędzie ze wszystkimi i na wszelkie sposoby, ale jakoś nie jest skora, aby sobie ten własny język z suplementem i almanachem stworzyć, więc pasożytuje na zastanym. Tym czasem udział w dziedzictwie nauki, kultury pociąga za sobą wymóg “(po)rozumienia”, więc albo do pewnych rozumień [comprehenssion; pojemnościowanie; pojmowanie] się odniosę, albo zdradzam swoje pokuśnicze intencje, wabiąc błyskotkolubnych, by sobie ich uwyznawczyć, zgromadzić?! a propos… już się respondu doczekać nie mogę:))) fully hermeneutically yours, camill.
Ciekawe : )