Michał Popiela – zafascynowany relacjami pomiędzy szeroko pojętym objawieniem, a szeroko pojętą rzeczywistością. Teologizuje na użytek własny i paru znajomych. W tym samym celu wyrabia wino domowe. Niedługo się weźmie i dokończy studia teologiczne. Mieszka w Toruniu.
7 komentarzy
Komentarze RSS Identyfikator URI TrackBack
Dodaj komentarz









hej,
fajna sprawa z tym figowcem. szkoda, ze się wcześniej nie spotkaliśmy, bo to co tu macie w pewnej części jest zbliżone do konceptu rn. na pewno możemy się wzajemnie wspierać w promocji.
a poza tym, to też dzięki spotkanie i rozmowę. mam nadzieję, ze jeszcze nie raz nadarzy sie okazja! może kiedyś przy tym winie? (też jestem fanem)
Sebol
PS. Zapomniałem dodać pozdrowienia dla ojca dyrektora.
No, chętnie pogadam. Puszczę Ci mejla – jak to wygląda tutaj.
Również dzięki!
Będziemy w kontakcie.
Znalazłam Twojego bloga, szukając polskich informacji o festiwalu Greenbelt. Fajnie, że przygotowałeś tyle materiału – to chyba unikat w polskim necie. Zastanawiam się, co oznacza hasło “upadły teolog”. Jeśli to objaw pokory (świadomość własnego stanu etc), to gratuluję. Jeśli samozadowolenie czy sposób na lans, to współczuję. Obawiam się jednak, że to drugie, bo w sumie jest sporo lansu w Twoim blogu. Zawsze sądziłam, że na teologię idą ludzie, którzy bardziej niż sobą interesują się Bogiem, którzy są trochę bardziej odporni na otaczające ich trendy. Ale cóż, jakie czasy, tacy teologowie…
P.S. Będę zaglądać.
Jakie czasy – tacy teologowie – to traktuję jako komplement, bo zawsze uważałem teologię za dialog o objawieniu w kontekście jak najbardziej bieżącym.
A jeśli chodzi o lans – piszę na luzie, relaksacyjnie, bo czyta to głównie paru przyjaciół. Jakbyś spojrzała na statystyki tego bloga to stwierdzisz, że lans mam zresztą kiepski… Tak czy owak – miło, że zajrzałaś. O Greenbelcie jeszcze 2 posty będą chyba + ewentualnie jakieś dalsze echa. pozdrawiam
o kurde, jaki piękny wpis powyżej Pani “asia n.”


więc na teologię powinny iść osoby o zaburzonej osobowości
a my, o cholera! jesteśmy normalni
co za pech!!!!!
ps. lansując się i brudząc w błocie “światowego myślenia” ku zgorszeniu wszystkich świętych, bezgrzesznych i jedynie-zbawionych; na przekór ich oczekiwaniom ja postanowiłam idąc na studia teologiczne używać zwojów mózgowych!!!
Ehem, pani Moniko, proszę mię tu nie wypowiadać się w l. mn., że niby ‘my’ jesteśmy normalni. Autora zaburzenia emocjonalne są jego prywatną sprawą i proszę uprzejmie wyłączyć je spod dyskusji :p
Niemniej – credo złożone w drugim akapicie, zwł. część o ‘brudzeniu się ku zgorszeniu’ – ładne. Choć nie do końca podział na ‘myślących’ i ‘potakujących-autorytetom-kościelnym’ jest jednoznaczny i pomocny. Ale to pewnie wiesz dobrze.
“my” jest nieulokowane (jak w socjalizmie
)
czyli śpij spokojnie
a kiedyś widziałam program “wszyscy jesteśmy nienormalni”
więc moi “normalni” znaczy, że tak samo nienormalni jak reszta “nienormalnych”
a “potakujących” nie tykam myślą, bo się obrażą, cokolwiek powiem
więc wolę denerwować tym, że właśnie nie dzielę i nie klasyfikuję!
=D
klasyfikacja to specjalność sędziów, czyli stronnictwa fundamentalistyczne =]
(tutaj też świadomie nie podaję dziedziny)